Darmowa dostawa
Free shipping on all products this week only. Simply apply the code at checkout.
Free shipping on all products this week only. Simply apply the code at checkout.
Zimą szczególnie łatwo dojść do momentu, w którym szafa jest pełna, a my rano nadal stoimy przed nią z myślą: „nie mam się w co ubrać”.
Swetry, spodnie, płaszcze, marynarki, kozaki, kolejne warstwy. Wszystko osobno może być piękne, a jednak razem nie tworzy garderoby, która naprawdę działa.
I właśnie dlatego idea garderoby kapsułowej na zimę jest tak kusząca. Mniej przypadkowych rzeczy. Więcej możliwości. Spokojniejsze poranki. Ubrania, które można ze sobą łączyć.
Tylko że ja nie chcę Ci proponować kolejnej gotowej listy: dwa swetry, trzy spodnie, jedna marynarka i koniecznie beżowy płaszcz.
Bo nie istnieje jedna idealna zimowa garderoba kapsułowa. Kobieta, która większość dnia spędza w samochodzie, potrzebuje czegoś innego niż kobieta, która codziennie chodzi do biura. Inaczej ubiera się ktoś, kto kocha spódnice i kozaki, a inaczej kobieta, która najlepiej czuje się w spodniach i płaskich butach. To właśnie codzienne życie powinno być punktem wyjścia do budowania garderoby.
Dlatego zamiast pytać: „co powinnam mieć w kapsule?”, zapytałabym:
czego naprawdę potrzebuję, żeby dobrze ubrać własne życie?
W najprostszym rozumieniu garderoba kapsułowa to grupa ubrań, które łatwo ze sobą łączyć i z których można tworzyć wiele różnych stylizacji. Nie musi być wyłącznie beżowa, minimalistyczna ani pozbawiona charakteru.
I tutaj całkowicie się z tą ideą zgadzam.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy kapsuła staje się kolejną estetyką do skopiowania.
Biała koszula. Beżowy sweter. Czarne spodnie. Trencz. Loafersy.
Wszystko do siebie pasuje.
Tylko czy wszystko pasuje do Ciebie?
Możesz mieć perfekcyjnie skomponowaną garderobę kapsułową i nadal nie mieć ochoty jej nosić.
Dlatego w ANIKLOVA wolę myśleć o garderobie jakościowej. Takiej, w której rzeczy nie tylko pasują do siebie kolorystycznie, ale przede wszystkim pasują do kobiety, która je nosi.
Do jej ciała. Stylu. Tempa życia. Pracy. Codzienności.
Nie od zakupów.
Najpierw popatrz na to, co rzeczywiście nosisz.
Nie na rzeczy, które chciałabyś nosić w swoim wyobrażonym życiu. Nie na zapisane stylizacje z Instagrama. Na to, po co naprawdę sięgasz w zwykły wtorek.
Wyciągnij pięć albo dziesięć rzeczy, które nosiłaś najczęściej przez ostatnie miesiące.
Co je łączy?
Może zawsze wybierasz miękką dzianinę. Może lubisz zaznaczoną talię. Może najlepiej czujesz się w szerokich spodniach. Może prawie zawsze sięgasz po brąz, grafit i ecru, chociaż Twoja tablica na Pintereście pełna jest kolorów.
To jest bardzo cenna informacja.
Twoja prawdziwa garderoba mówi o Twoim stylu więcej niż inspiracje, które zapisujesz.
Nie pytaj od razu: „co jest modne w tym sezonie?”.
Zadaj sobie inne pytanie:
w którym momencie najczęściej nie wiem, co na siebie włożyć?
Może masz dużo pięknych gór, ale brakuje Ci dobrych spodni.
Może kupujesz kolejne swetry, a problemem jest to, że żaden nie mieści się wygodnie pod kurtką.
Może masz elegancką garderobę do pracy i bardzo sportową na weekend, ale brakuje Ci rzeczy pomiędzy.
A może dokładnie odwrotnie — Twoja szafa jest pełna wygodnych rzeczy, ale kiedy chcesz wyglądać trochę bardziej elegancko, nagle wszystko wydaje Ci się zbyt casualowe.
Wtedy nie potrzebujesz kolejnych przypadkowych zakupów.
Potrzebujesz konkretnej funkcji.
To bardzo zmienia sposób kupowania.
Nie pytasz już: „czy ta rzecz jest piękna?”.
Pytasz:
„co ona zrobi w mojej garderobie?”
Nie dam Ci jednej listy obowiązkowych elementów.
Mogę natomiast powiedzieć, czego sama szukałabym w dobrej zimowej garderobie.
Potrzebuję kilku mocnych warstw, które naprawdę chcę nosić. Dobrych spodni. Spódnicy, jeśli lubię spódnice. Dzianin, które mogę zakładać samodzielnie i warstwowo. Okrycia, które zmienia charakter prostego zestawu.
W najnowszej kolekcji ANIKLOVA właśnie w ten sposób myślałam o poszczególnych elementach.
Dwie Port Jacket z naturalnego czekoladowego zamszu wprowadzają do garderoby strukturę i fakturę. Są jasne spodnie z wełny merino, wełniane szorty, spódnice, a obok nich dzianiny z włoskiej przędzy merino ultrafine: kardigan, klasyczny sweter i golf.
Nie patrzę na nie jak na gotowe „looki”.
Patrzę jak na narzędzia.
Jedna rzecz buduje pion sylwetki. Inna skraca górę. Jedna wnosi mocniejszą fakturę, druga uspokaja całość.
I właśnie tak warto patrzeć na własną szafę.
Dla mnie odpowiedź zaczyna się od materiału.
Zimą szczególnie mocno czujemy różnicę między rzeczą, która jedynie dobrze wygląda na zdjęciu, a ubraniem, które naprawdę chcemy nosić.
Dlatego czytaj składy.
Nie zatrzymuj się na słowie „wełniany”.
Sprawdź, ile tej wełny rzeczywiście znajduje się w produkcie.
Jeżeli wybierasz merino, zobacz, czy masz do czynienia ze 100% wełną merino czy mieszanką. Jeżeli kupujesz płaszcz, spójrz nie tylko na zewnętrzną tkaninę, ale również na podszewkę. Przyjrzyj się guzikom, zamkom, szwom i wykończeniu.
Nie po to, żeby zostać technologiem włókiennictwa.
Po to, żeby wiedzieć, za co płacisz.
W kolekcjach ANIKLOVA materiał nie jest dla mnie dekoracją ani hasłem marketingowym. Włoska przędza merino ultrafine pracuje inaczej niż naturalna skóra, a zamsz wnosi do sylwetki zupełnie inną fakturę niż gładka dzianina. Każdy z tych materiałów ma określoną funkcję.
Merino jest jednym z materiałów, do których w ANIKLOVA wracam bardzo często.
Ale warto rozróżnić dwie rzeczy.
Merino może być dzianiną i może być tkaniną.
W dzianinie kojarzymy je z miękkością i możliwością pracy blisko ciała. W tkaninie z tego samego rodzaju włókna mogą powstać spodnie czy spódnice o znacznie bardziej uporządkowanej linii.
Dlatego samo „100% merino” nie mówi jeszcze wszystkiego o ubraniu.
Liczy się również przędza, konstrukcja, splot, gramatura, sposób wykonania.
I to jest jedna z rzeczy, których chciałabym uczyć moje klientki.
Nie kupuj nazwy materiału. Naucz się patrzeć na cały produkt.
Nie musisz ograniczać swojej garderoby do czerni, bieli i beżu.
Znacznie bardziej interesuje mnie myślenie o rodzinach kolorystycznych.
Jeżeli dobrze czujesz się w czekoladzie, możesz połączyć ją z ecru, jasnym beżem, grafitem, szarością czy złamaną bielą.
Jeżeli Twoją bazą jest grafit, możesz budować wokół niego kilka odcieni szarości, czerń, czekoladę czy chłodne ecru.
Kolory nie muszą być identyczne.
Powinny ze sobą współpracować.
Właśnie dlatego bardzo lubię stylizacje ton w ton. Pozwalają łączyć różne materiały i faktury bez wprowadzania chaosu.
Czekoladowy zamsz i czekoladowa dzianina nie wyglądają identycznie.
I bardzo dobrze.
To różnica powierzchni sprawia, że prosty zestaw zaczyna mieć głębię.
To jeden z najważniejszych problemów współczesnej garderoby.
Nie chcemy codziennie wyglądać formalnie.
Ale bardzo często nie chcemy też spędzać całego dnia w typowo sportowym ubraniu.
Chcemy czegoś pomiędzy.
Spodni, w których można normalnie funkcjonować przez wiele godzin, ale które nadal pięknie prowadzą sylwetkę.
Swetra, który jest komfortowy, ale wygląda dobrze bez „ratowania go” dodatkami.
Dzianinowego kompletu, w którym możemy pracować w domu, a chwilę później założyć loafersy albo trampki, wziąć torebkę i wyjść.
Właśnie z takiego myślenia powstało między innymi MERINO Arte.
Nie chciałam tworzyć ubrań, które są piękne dopiero wtedy, kiedy odpowiednio je wystylizujesz.
Chciałam rzeczy, które już w punkcie wyjścia wyglądają dobrze.
Bo dobra garderoba powinna pomagać Ci żyć, a nie produkować kolejne zadania.
Absolutnie nie.
Możesz kochać piękne guziki, skórę, zamsz, pepitkę, mocne spódnice, krótkie szorty noszone zimą z kozakami.
Minimalizm nie jest warunkiem dobrej garderoby.
Ważniejsze jest to, czy te rzeczy mają wspólny język.
Możesz mieć trzynaście bardzo różnych elementów, które mimo wszystko pracują razem, ponieważ łączy je kolor, proporcja, jakość materiałów albo sposób, w jaki je nosisz.
To właśnie ta spójność interesuje mnie bardziej niż sama liczba ubrań.
Nie chcę garderoby ubogiej. Chcę garderoby świadomej.
To ogromna różnica.
Przed zakupem wyobraź sobie ją nie z jednym zestawem, ale z rzeczami, które już masz.
Czy nowy sweter możesz założyć do spodni sprzed dwóch lat?
Czy nowa kurtka będzie pracowała również ze spódnicą z poprzedniej kolekcji?
Czy kupując nowe spodnie, masz już przynajmniej kilka gór, które rzeczywiście chcesz do nich nosić?
Dla mnie właśnie na tym polega ponadczasowość.
Nie na tym, że nic się nigdy nie zmienia.
Tylko na tym, że nowe nie unieważnia starego.
Nowy element powinien wejść do Twojej garderoby jak piękny przedmiot do dobrze urządzonego domu.
Nie musisz wyrzucać wszystkiego, żeby zrobić mu miejsce.
Najłatwiejszy sposób?
Nie kupuj produktu tylko dlatego, że potrafisz wymyślić do niego stylizację.
To za mało.
Potrafimy uzasadnić praktycznie każdy zakup.
Zamiast tego zapytaj:
Czy naprawdę będę po tę rzecz sięgać?
Czy pasuje do mojego obecnego życia?
Czy materiał jest wart swojej ceny?
Czy mam już z czym ją nosić?
Czy podoba mi się sama rzecz, czy podoba mi się kobieta ze zdjęcia reklamowego?
To ostatnie pytanie jest szczególnie ważne.
Czasami nie kupujemy ubrania.
Kupujemy obraz życia, który został wokół niego zbudowany.
Nie.
I powiedziałabym nawet: nie rób tego.
Nie wyrzucaj dobrej garderoby tylko po to, żeby zbudować nową według gotowej listy z internetu.
Zacznij od tego, co masz.
Zostaw rzeczy, które naprawdę kochasz.
Zobacz, czego brakuje pomiędzy nimi.
Może jeden świetny kardigan połączy pięć rzeczy, których wcześniej nie umiałaś razem nosić.
Może potrzebujesz jednych naprawdę dobrych spodni zamiast trzech kolejnych swetrów.
Może jedna kurtka nada kierunek połowie garderoby.
Dobra szafa nie powstaje jednego popołudnia.
Buduje się ją przez lata.
I moim zdaniem właśnie wtedy zaczyna być naprawdę Twoja.
Zamiast pytać, co będzie modne tej zimy, zastanów się, co chciałabyś nadal nosić za dwa albo trzy lata.
Nie oznacza to rezygnacji z mody.
Uwielbiam modę. Uwielbiam obserwować nowe proporcje, konstrukcje, kolory i sposób, w jaki zmienia się sylwetka.
Ale nie chcę, żeby każda nowa kolekcja mówiła Ci, że wszystko, co kupiłaś wcześniej, jest już nieważne.
Dlatego projektując ANIKLOVA, bardzo zależy mi na ciągłości.
Nowy sweter powinien móc spotkać spódnicę sprzed kilku sezonów.
Nowa Port Jacket powinna zmienić charakter rzeczy, które już masz.
To dla mnie znacznie ciekawsze niż garderoba budowana od zera co pół roku.
Tak — jeżeli nie potraktujesz jej jak kolejnego zestawu zasad.
Jej największą wartością nie jest to, że masz określoną liczbę ubrań.
Jej największą wartością jest to, że rano podejmujesz mniej przypadkowych decyzji.
Wiesz, że spodnie współpracują z kilkoma górami.
Wiesz, że kolory się spotykają.
Wiesz, które proporcje lubisz na swoim ciele.
Wiesz, że ubrania są dobrej jakości i chcesz je nosić.
I wtedy garderoba zaczyna naprawdę wykonywać swoją pracę.
Nie zajmuje Ci więcej miejsca w głowie, niż powinna.
Nie ma jednej odpowiedzi.
I właśnie o to chodzi.
Nie chcę powiedzieć Ci, że potrzebujesz dziesięciu konkretnych rzeczy.
Chcę, żebyś nauczyła się zobaczyć, które dziesięć rzeczy jest ważnych dla Ciebie.
Być może będzie wśród nich piękny sweter z merino.
Może zamszowa kurtka.
Może szerokie spodnie.
Może krótka spódnica, którą będziesz nosić przez całą zimę z wysokimi kozakami.
A może dzianinowy komplet, który rozwiązuje Ci połowę problemów z ubieraniem w dni, kiedy chcesz wyglądać elegancko, ale potrzebujesz wygody od rana do wieczora.
Nie interesuje mnie garderoba idealna na zdjęciu.
Interesuje mnie garderoba, która naprawdę działa, kiedy zamkniesz Instagram i zaczniesz swój dzień.
I właśnie taka jest dla mnie najlepsza interpretacja idei garderoby kapsułowej.
Nie buduj kapsuły dlatego, że ktoś powiedział Ci, co powinno się w niej znaleźć.
Buduj swoją garderobę tak, żeby coraz częściej otwierać szafę i od razu wiedzieć: to jestem ja.
Join our mailing list for details on offers and and events.