Darmowa dostawa
Free shipping on all products this week only. Simply apply the code at checkout.
Free shipping on all products this week only. Simply apply the code at checkout.
Są takie dni, kiedy naprawdę nie mamy ochoty zastanawiać się przez dwadzieścia minut, co do czego pasuje. Chcemy otworzyć szafę, założyć kilka rzeczy, spojrzeć w lustro i po prostu wiedzieć, że wszystko działa.
I właśnie dlatego tak lubię total look.
Nie dlatego, że jest modny. Nie dlatego, że pojawia się na wybiegach. Lubię go, ponieważ dobrze zbudowana monochromatyczna stylizacja potrafi zrobić coś, czego często oczekujemy od garderoby: uspokoić ją.
Nie musimy walczyć ze sobą kolorami, dodatkami i kolejnymi zasadami. Zamiast tego możemy zobaczyć proporcję, materiał i przede wszystkim kobietę, która to ubranie nosi.
Total look może być bardzo elegancki. Może być sportowy. Może być miękki, minimalistyczny albo zdecydowany. I wcale nie oznacza, że masz od stóp do głów ubrać się dokładnie w jeden odcień beżu.
Dla mnie jest przede wszystkim narzędziem. Nie kolejnym stylem, który masz skopiować.
Najprościej mówiąc, total look to stylizacja zbudowana wokół jednego wyraźnego motywu. Najczęściej jest nim kolor, dlatego total look bardzo często utożsamiamy z monochromatyczną stylizacją. Może jednak opierać się również na materiale, fakturze czy charakterze całego zestawu.
W praktyce nie musisz więc wyglądać tak, jakby wszystkie elementy zostały wycięte z jednego kawałka materiału.
Czekoladowy sweter może spotkać się z zamszem w podobnej tonacji. Grafitowa dzianina może pracować ze spódnicą utrzymaną w tej samej rodzinie kolorystycznej. Ecru może przechodzić w jasny beż.
I właśnie te drobne różnice często sprawiają, że stylizacja zaczyna wyglądać naprawdę interesująco.
Total look nie oznacza identyczności. Oznacza spójność.
Kiedy ograniczamy liczbę kolorów, zaczynamy zauważać rzeczy, które wcześniej mogły ginąć.
Nagle widać linię spodni. Sposób, w jaki układa się sweter. Konstrukcję ramienia. Ruch spódnicy. Powierzchnię zamszu. Strukturę dzianiny.
I właśnie dlatego monochromatyczne stylizacje tak dobrze współpracują z wysokiej jakości ubraniami. Kiedy kolor przestaje walczyć o pierwszeństwo, materiał ma więcej miejsca, żeby się pokazać. Jednolita lub zbliżona paleta potrafi również uporządkować sylwetkę i nadać bardziej swobodnym elementom dopracowany charakter.
Dla mnie to szczególnie ważne, ponieważ w ANIKLOVA bardzo często zaczynam właśnie od materiału.
Jeżeli wybieram piękną wełnę merino, naturalny zamsz czy dobrą tkaninę, nie chcę później zakrywać ich dziesięcioma innymi komunikatami.
Czasami najwięcej robi właśnie prostota.
Nie.
I chyba właśnie tutaj total look staje się ciekawszy.
Możesz stworzyć stylizację z jednego dokładnego koloru, ale możesz też budować ją ton w ton, czyli poruszać się pomiędzy różnymi odcieniami tej samej barwy.
Wyobraź sobie czekoladę. Jeden element może być głęboki i ciemny, drugi bardziej miękki, trzeci może mieć zupełnie inną powierzchnię, ponieważ jest wykonany z zamszu.
Wszystko nadal pozostaje spójne, ale przestaje być płaskie.
Podobnie działa grafit, szarość, ecru, krem czy beż.
Dlatego zamiast obsesyjnie sprawdzać, czy dwa odcienie są identyczne, patrzyłabym na nie z większej odległości.
Czy całość ze sobą rozmawia?
To pytanie jest dla mnie ważniejsze niż numer koloru na metce.
Największy błąd przy monochromatycznych stylizacjach to przekonanie, że skoro wszystko jest w podobnym kolorze, reszta zrobi się sama.
Właśnie wtedy szczególnego znaczenia nabierają proporcje i faktury.
Jeżeli masz miękką, bardziej obszerną górę, zastanów się, co dzieje się z linią dołu. Jeśli zakładasz szerokie spodnie i równie długą, szeroką górę, całość może stracić kierunek. Czasami wystarczy skrócić jedną linię albo pokazać więcej talii.
Podobnie z materiałem.
Merino obok zamszu daje zupełnie inny efekt niż dwie identyczne, gładkie powierzchnie. Dzianina obok bardziej uporządkowanej tkaniny tworzy głębię nawet wtedy, kiedy kolor pozostaje praktycznie ten sam.
Dlatego w total looku bardzo lubię zasadę:
mniej kolorów, więcej uwagi na materiał.
Jeżeli cały zestaw utrzymany jest w jednej rodzinie kolorystycznej, właśnie faktura materiału może zrobić większość pracy.
To jest moment, w którym warto podejść do ubrania naprawdę blisko.
Gładkie, cienkie merino odbija światło inaczej niż zamsz. Miękka dzianina inaczej układa się przy bardziej konstrukcyjnej tkaninie. Naturalna skóra wnosi jeszcze inny ciężar i powierzchnię.
I właśnie dlatego w najnowszej kolekcji ANIKLOVA tak interesuje mnie zestawienie materiałów.
Po raz pierwszy pojawiają się u nas naturalna skóra i zamsz. Dla mnie to ważny krok, ponieważ mogę połączyć materiały, z którymi pracuję od dawna — przede wszystkim wełnę i merino — z czymś bardziej zdecydowanym i strukturalnym.
Nie potrzebuję wtedy wielu kolorów.
Materiał sam tworzy kontrast.
To jest jedna z rzeczy, które szczególnie chciałabym odczarować.
Elegancka, monochromatyczna stylizacja wcale nie musi oznaczać garnituru, szpilek i formalnego spotkania.
Może być dokładnie odwrotnie.
Możesz mieć na sobie świetne spodnie, miękką dzianinę i płaskie buty. Możesz założyć dzianinowy komplet i wyjść w nim z domu. Możesz zestawić elegancką spódnicę ze swetrem, zamiast automatycznie dodawać koszulę i marynarkę.
To, co często odbieramy jako elegancję, nie wynika wyłącznie z kategorii ubrania.
Bardzo dużo robią materiał, proporcja i spójność całej sylwetki.
I dlatego total look tak dobrze sprawdza się w życiu współczesnej kobiety. Nie musisz wyglądać inaczej tylko dlatego, że rano pracujesz, później jedziesz na zakupy, a wieczorem spotykasz się z przyjaciółką.
Dobra stylizacja powinna nadążać za Twoim dniem.
To pytanie jest mi szczególnie bliskie, ponieważ dokładnie z tej potrzeby rozwijam MERINO Arte.
Chciałam ubrania, które daje swobodę dresu, ale nie wygląda jak rzecz przeznaczona wyłącznie do siedzenia w domu.
Dlatego forma może być sportowa — spodnie, bluza z kapturem, polo czy V-neck — ale materiał całkowicie zmienia sposób, w jaki odbieramy całość.
Jeżeli taki zestaw powstaje z dobrej dzianiny i zachowuje spokojną, dopracowaną linię, często wystarczy zmienić buty.
Loafersy dadzą jeden charakter. Proste trampki drugi.
Nie potrzebujesz pięciu dodatków, żeby przekonać świat, że Twój dres jest elegancki.
Jeżeli sam produkt jest dobrze zaprojektowany, elegancja jest już w nim.
I właśnie dlatego total look nie musi być formalny.
Może być najbardziej komfortowym ubraniem, jakie masz w szafie.
Nie wierzę w jedną obowiązkową paletę.
Bardzo lubię czekoladę, grafit, szarość, ecru, czerń i spokojne beże, ponieważ pięknie pokazują materiał i łatwo budować wokół nich dalszą garderobę.
Ale równie dobrze total look może być czerwony, granatowy czy oliwkowy.
Znacznie ważniejsze jest pytanie:
czy Ty lubisz siebie w tym kolorze?
Bo jeżeli masz zbudować cały zestaw wokół jednej barwy, jej obecność będzie mocniejsza niż w przypadku pojedynczej bluzki czy dodatku.
Total look nie powinien wyglądać jak zadanie wykonane poprawnie według poradnika.
Powinien wyglądać jak Twój wybór.
Tak — i dla mnie to jest jedna z jego największych zalet.
Nie dlatego, że od tej chwili masz chodzić wyłącznie w monochromatycznych stylizacjach.
Ale stworzenie kilku takich zestawów potrafi bardzo uprościć garderobę.
Jeżeli wiesz, że masz świetną bazę w graficie, czekoladzie albo ecru, rano nie zaczynasz od zera. Nie próbujesz połączyć siedmiu przypadkowych rzeczy.
Masz punkt wyjścia.
I dopiero później możesz zdecydować, czy chcesz coś do niego dodać.
To szczególnie dobrze działa wtedy, kiedy bardzo dużo dzieje się w naszym życiu i ostatnią rzeczą, na którą mamy ochotę o siódmej rano, jest rozwiązywanie kolejnej zagadki.
Dobra garderoba powinna odejmować decyzje, a nie produkować następne.
Nie i bardzo zależy mi na tym rozróżnieniu.
Możesz mieć perfekcyjnie kapsułową garderobę, w której wszystko do wszystkiego pasuje, i nadal nie mieć ochoty niczego z niej nosić.
Total look również nie powinien być kolejnym systemem, który zaczyna mówić Ci, jak masz wyglądać.
Możesz wykorzystać go jako sposób budowania spójności, ale nadal najważniejsza pozostaje zgodność z Tobą.
Z Twoim życiem.
Z Twoim ciałem.
Z tym, jak naprawdę spędzasz dzień.
I z tym, w czym sama czujesz się najlepiej.
Dlatego w ANIKLOVA zdecydowanie bliższe jest mi myślenie o garderobie jakościowej niż o szafie zbudowanej według jednego gotowego schematu.
Zaczęłabym dokładnie tak samo, jak zaczynam przy projektowaniu.
Od materiału.
Później spojrzałabym na proporcję. Następnie na kolor i sposób, w jaki wszystkie elementy zaczynają ze sobą współpracować.
Ale na końcu zadałabym sobie jeszcze jedno pytanie:
czy naprawdę mam ochotę tak wyjść z domu?
Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, nie potrzebujesz już nazwy dla swojego stylu.
Nie musisz być bardziej old money, bardziej francuska, bardziej minimalistyczna ani bardziej klasyczna.
Możesz po prostu wyglądać jak Ty.
I właśnie wtedy total look przestaje być modowym trendem.
Staje się jednym z najprostszych sposobów na świadome budowanie własnego stylu.
Join our mailing list for details on offers and and events.